Wszystkie nasze targi i wystawy wzornictwa obfitują z zasady w ciekawe prototypy urządzeń do wyposażenia pokoików i kątów dziecięcych. Architekci przedstawiają sensowne rozwiązania i projektowanie wnętrz Warszawa, proste, lekkie, ładne i, co najważniejsze, dostosowane do potrzeb dziecka w zależności od wieku i temperamentu. Wszystko jednak kończy się na projektach i na obietnicach. Tymczasem oczekującym na meble dzieciom zaczynają się sypać wąsy, a problem w skali masowej czeka na rozstrzygnięcie.

Ukazujące się z rzadka na rynku pojedyncze meble nie są w stanie zmienić sytuacji. Okazuje się jednak, że panowie producenci i handlowcy moją swoją „słodką tajemnicę”. Jeden z takich panów nawet się nie wstydząc najoficjalniej w świecie oświadczył: „W moim zakładzie nie opłaca się produkcja mebli dziecięcych jako mniej pracochłonna i dzięki temu tańsza, sprzęt dziecięcy w mniejszym stopniu wyrabia plan produkcyjny.

Cóż, nieporozumienie leży w tym, że panowie ci nie uwzględniają w swoim ograniczonym bilansie interesu społecznego. Jak się okazuje, problem „Dziecko w małym mieszkaniu” ma dwa aspekty i oba te aspekty trzeba uwzględniać przy jego rozwiązywaniu. Pierwszym aspektem jest „miłość konkretna” ze strony rodziców, drugim pomoc i współdziałanie uspołecznionego rynku.

Potrzeby mieszkaniowe dziecka ulegają ciągłym zmianom, w miarę jak rośnie ono i dojrzewa. Inaczej więc powinien wyglądać kącik niemowlęcia, inaczej zaś miejsce zabawy i nauki dżentelmenów w wieku szkolnym. Najskromniejsze, określone przede wszystkim nakazami higieny, są potrzeby niemowlaka. Chodzi tu o wydzielenie dwóch podstawowych funkcji snu i zabawy. W małym mieszkaniu, jeśli w rodzinie jest tylko jedno dziecko, najczęściej nie sposób wydzielić dla niego oddzielnego pomieszczenia. Wtedy z konieczności kącik dziecka organizujemy w pokoju ogólnym. Wyobraźmy sobie plan takiego pokoju, dużego wprawdzie ± 17 m², ale gęsto zaludnionego.