Również „biblioteki” pomyślane są na miarę skali i potrzeb obu młodych ludzi. Wyczuwa się tu wyraźną troskę rodziców o właściwy dobór elementów dekoracyjnych, widzimy dbałość o rozwój wrażliwości estetycznej i wyobraźni. Na ścianie ze starym obrazkiem przyjemnie kontrastują starannie dobrane reprodukcje współczesnego malarstwa czy nawet własne próby plastyczne, czy też nowości w aranżacji wnętrz. Pełni wrażeń opuszczamy miłych gospodarzy i ich gościnny dom.

W drodze powrotnej przychodzą refleksje. Widzieliśmy uśmiechnięte twarze gospodarzy, podlany nam został jakiś ostateczny, skończony wynik, ostateczny rezultat. Cały mechanizm budowania został przed nami ukryty. Ileż męki, zgryzot i nie przespanych nocy kryją w sobie nieraz mury takiego małego domku. Mógłby ktoś powiedzieć, że z końcem budów kończą się kłopoty i zaczyna się absolutne, niezmącone niczym życie po różach. Tok jednak, nie jest.

Czy pomyśleliśmy o tym ile na przykład kłopotów przy naszym poziomie usług przyniesie zmiana pękniętej rury, konserwacja dachu czy ogrzewania? Czy zdajemy sobie sprawę, że „oni” muszą wstawać w zimie dużo wcześniej od nas, aby odgarnąć śnieg z ulicy przed „posesją”? Koło takiego domu trzeba „chodzić” trochę jak przy gospodarstwie. Dom taki wymaga specjalnej dyspozycji psychicznej od swych użytkowników, specjalnego gatunku domatorstwa aktywnego.

Nie wystarczy wybudować i urządzić, w domu takim trzeba mieszkać, aby do końca wykorzystać wszystkie jego dobrodziejstwa. Pojęcia i poglądy dotyczące architektury mieszkania, nie są czymś stałym i niezmiennym. Postęp w architekturze wnętrz nie rodzi się z filozoficznych czy artystycznych rozważań, lecz wynika przede. wszystkim z ogólnego postępu techniki i kultury.

Kształtują go w równej mierze nowe materiały i nowy coraz uniwersalniejszy sprzęt, jak obyczaje i potrzeby współczesnych użytkowników. Ze wszystkich jednak czynników kształtujących obraz wnętrza mieszkalnego najbardziej decydujący jest ogólny rozwój budownictwa.